Tesla Model 3: Kanadyjski kurier przejechał ponad 777 000 km bez awarii

Tesla Model 3: Kanadyjski kurier przejechał ponad 777 000 km bez awarii

Tesla Model 3: Kanadyjski kurier przejechał ponad 777 000 km bez awarii, nasze tytułowe zdjęcie pochodzi bezpośrednio z jego profilu.

Wygląda na to, że nie ma się co bać aut EV, a już na pewno nie Tesli Model 3, bo to właśnie ona jest bohaterem naszego artykułu.

Tesla Model 3, od momentu swojego debiutu, zyskała reputację niezawodnego i ekonomicznego pojazdu elektrycznego. Jednak dopiero przypadki użytkowników, którzy pokonali setki tysięcy kilometrów bez poważnych problemów, potwierdzają jej długowieczność. Jednym z takich przykładów jest kanadyjski kurier, który przejechał ponad 777 000 km swoim Modelem 3, nie doświadczając żadnej poważnej awarii.

Długowieczność Tesli Model 3

Wspomniany kurier, znany na Twitterze jako „I like piano black”, zakupił swój Model 3 w październiku 2018 roku. Po przejechaniu 310 000 mil (około 500 000 km), pojazd nadal funkcjonował bez poważnych usterek. Wymagał jedynie wymiany pompy oleju układu napędowego, przy przebiegu 460 000 km, co kosztowało około 250 CAD. Co więcej, samochód nadal posiada oryginalne hamulce i akumulator.

Pomimo intensywnego użytkowania – codziennej jazdy przez 5 dni w tygodniu przez około 300 mil ( 480 km) dziennie, głównie po autostradach – Model 3 wykazuje stosunkowo rozsądne zużycie baterii, z około 20% spadkiem pojemności. To imponujący wynik, biorąc pod uwagę częste korzystanie z Superchargerów, które mogą wpływać na żywotność akumulatora, w długiej perspektywie czasu.

Wydajność akumulatora

Bateria w Tesli Model 3 jest jednym z kluczowych elementów wpływających na jej trwałość. W przypadku wspomnianego kuriera, po 500 000 km, akumulator nadal oferował około 80% swojej początkowej pojemności. To wynik, który przewyższa oczekiwania wielu użytkowników pojazdów elektrycznych. Dziś z przebiegiem 777 000 właściciel nie podał jak duża jest degradacja. Można zakładać, że jeszcze się zwiększyła. Być może do 25% lub więcej. Jednak to auto w wersji Long Range w rocznikach 2018/2019 pokazywało na 100 naładowania akumulatora 530 km zasięgu. przy degradacji 25% spadłby on do niecałych 400 km. Jednak nawet takie wskazanie powoduje, że samochód ten byłby w stanie pokonywać bez problemu odcinki 200-250 km bez żadnego problemu. W przypadku wspomnianego kuriera musiałby się on doładować w trasie zaledwie 1, góra 2 razy (to już wersja komfort:), aby spokojnie wrócić do domu.

Koszty eksploatacji

Koszty eksploatacji Tesli Model 3 są znacząco niższe w porównaniu do tradycyjnych pojazdów spalinowych. Przykładowo, jeden z użytkowników Modela 3 w Kanadzie, po przejechaniu 50 000 km, wydał około 593 CAD na ładowanie w godzinach nocnych, korzystając z niższych stawek za energię elektryczną. Dla porównania, koszt paliwa w tradycyjnym samochodzie spalinowym na ten sam dystans wyniósłby około 6000 CAD. Dane pochodzą z rynku kanadyjskiego, bo opieujemy tu właśnie przypadek ogromnego przebiegu z tego konkretnego kraju.

Dodatkowo, koszty utrzymania są niższe, ponieważ Tesla nie wymaga regularnych wymian oleju, filtrów czy innych komponentów typowych dla silników spalinowych. Jednakże, użytkownicy zwracają uwagę na konieczność wymiany opon oraz sporadyczne naprawy, takie jak wymiana przedniej szyby (faktycznie są bardzo słabe) czy usunięcie drobnych uszkodzeń nadwozia (lakier niestety też nie ejst za „mocny”). Odpryski od kamyków, to znana bolączka aut Tesli. Choć wydaje się że dziś te ekologiczne lakiery również w innych markach nie są zbyt odporne na drogowe warunki a w szczególności na małe kamyczki, fruwające notorycznie na autostradach, nie tylko tych w Kanadzie.

Przyszłość Tesli Model 3

Przypadek kanadyjskiego kuriera stanowi tylko jeden z wielu przykładów długowieczności Tesli Model 3. Wielu użytkowników na całym świecie zgłasza podobne doświadczenia, wskazując na niezawodność i niskie koszty eksploatacji tego pojazdu.

W miarę jak technologia baterii będzie się rozwijać, można spodziewać się dalszego wydłużenia żywotności akumulatorów w pojazdach elektrycznych. Tesla, jako lider w tej dziedzinie, kontynuuje prace nad innowacjami, które pozwolą na jeszcze dłuższe i bardziej ekonomiczne użytkowanie swoich pojazdów. 

Wspomniany kurier z kanady, to człowiek któremu się trafił naprawdę wyjątkowy egzemplarz auta. Rozumiem, że są one trwałe i bez awaryjne, ale 777 000 km!!! To wynik nie mieszczący się w głowie.

Zakładając, że średniorocznie robimy 25 000 km, taki przebieg zająłby normalnemu kierowcy ponad 31 lat. Tak, aż 31 lat jeżdżenia jednym samochodem. Nudy… Nikt z nas nie trzyma jednego auta tak długo. Lubimy je zmieniać. To po prostu frajda.

Wynik wspomnianego kuriera, to istny wyczyn w świecie elektryków a przede wszystkim w świecie Tesli Model 3.

Top 3 – aplikacji do planowania podróży samochodem elektrycznym.

Top 3 – aplikacji do planowania podróży samochodem elektrycznym.

Top 3 aplikacji do planowania podróży samochodem elektrycznym w 2025 roku. (czyli jak nie skończyć z 5% baterii pod nieczynną ładowarką:) Oczywiście według mojej własnej oceny i na podstawie tego czego używam. Jest tego znacznie więcej, ale chyba każdy z nas ma swoje przyzwyczajenia.

Planowanie podróży autem elektrycznym to nie rocket science – ale i nie zwykła jazda „na pałę”. Zwłaszcza, jeśli chcesz dojechać bez stresu, bez nerwowego szukania ładowarki i bez przepłacania. W 2025 roku mamy dostęp do wielu świetnych narzędzi, które robią robotę za nas – wyznaczają trasę, podpowiadają, gdzie ładować, a czasem nawet pokazują, czy ktoś już „zajął” słupek przed tobą. Poniżej moje osobiste TOP 3 aplikacje, które realnie pomagają w trasie.

1. A Better Routeplanner (ABRP)

Dostępność: Android, iOS, przeglądarka | Producent: Iternio Planning AB

Jeśli miałbym wybrać, tylko jedną apkę na długą trasę elektrykiem – to byłby właśnie ABRP. To coś w rodzaju Google Maps dla EV, tylko znacznie mądrzejsze.

Co potrafi?

• planuje trasę z uwzględnieniem modelu auta, pojemności baterii, stylu jazdy i pogody, 

• pokazuje dokładnie ile % baterii będziesz mieć przy dojeździe do każdej ładowarki,

• umożliwia ustawienie własnych preferencji (np. maksymalna odległość między ładowaniami, preferowane sieci),

• podpowiada konkretne ładowarki – z mocą, dostępnością i operatorami (np. Ionity, GreenWay, E.ON),

• działa świetnie również za granicą.

Moim zdaniem:

Planuje, podaje czas, wybiera ładowarki, mówi jak długo musimy się ładować. Sprawdza mnóstwo zmiennych za pomocą AI.

• Najbardziej precyzyjna aplikacja do planowania tras EV.

• Wymaga chwili konfiguracji na początku, ale potem działa jak GPS z turbo-mózgiem.

• Wersja premium (ok. 50 zł/rok) daje dostęp do live danych z samochodu (np. z OBD lub Tesla API) – warto, jeśli jeździsz często.

O czym warto tu wspomnieć to zdecydowanie o tym, że apka ta działa z pomocą sztucznej inteligencji.

2. PlugShare – stary wyjadacz

Dostępność: Android, iOS, przeglądarka | Producent: Recargo, Inc.

PlugShare to nie planista, a społecznościowy atlas ładowarek. Jeśli kiedykolwiek szukałeś ładowarki „na miejscu” – w mieście, przy hotelu, na parkingu przy knajpie – to ta aplikacja cię uratuje.

Co potrafi?

• pokazuje niemal wszystkie ładowarki w Europie i na świecie, niezależnie od operatora,

• umożliwia filtrowanie po typie wtyczki, mocy, dostępności i cenie,

• zawiera opinie i oceny innych użytkowników – wiesz, czy ładowarka działa, czy jest zablokowana, czy trzeba podjechać tyłem przez chodnik,

• działa offline (po wcześniejszym załadowaniu mapy),

• integruje się z Google Maps i innymi nawigacjami.

W PlugShare przeszkadza mi tylko anonimowość mapy. Czemu nie widzimy nazw miast, przynajmniej tych największych?

Moim zdaniem:

• Najlepsze narzędzie do „ładowania z marszu” – np. szukasz czegoś na obiad i chcesz się podładować- odpalasz PlugShare i już wiesz ajkie stacje masz blisko siebie.

• Mega pomocne komentarze użytkowników – nie raz uniknąłem rozczarowania.

• W trasie działa jako backup – planuję w ABRP, ale sprawdzam realną dostępność w PlugShare.

3. Plugsurfing – promocje mile widziane

Dostępność: Android, iOS, przeglądarka | Producent: Plugsurfing GmbH (DE)

Plugsurfing to coś więcej niż tylko mapa ładowarek. To realne narzędzie do korzystania z tysięcy stacji w całej Europie – z jednego konta i jednej aplikacji. Wystarczy podpiąć kartę kredytową i gotowe.

Co potrafi?

• umożliwia ładowanie w setkach sieci ładowania w całej UE (GreenWay, Allego, Ionity, Fastned, E.ON Drive i wiele innych),

• akceptuje normalne karty kredytowe – nie potrzebujesz subskrypcji ani pre-paidów,

• często oferuje promocje cenowe – np. ładowarka 150 kW z ceną 1,35 zł/kWh (co jest bardzo niską ceną, jak na szybkie ładowanie),

• ma bardzo czytelny interfejs i pokazuje dokładne ceny przed rozpoczęciem ładowania,

• działa też z fizyczną kartą RFID – dla tych, którzy nie lubią aplikacji w trasie.

Moim zdaniem:

• Używam jej regularnie – i naprawdę można znaleźć świetne stawki, choć nie jest ich dużo. Ładowanie za grancą jest dość kosztowne, ale jeśli nie masz wyjścia to ta aplikacja w czarnej godzinie, zapewni ci doładowanie auta na setkach tysięcy stacji w całej Europie.

• To dobra alternatywa, jeśli nie chcesz mieć miliona aplikacji różnych operatorów.

• Działa stabilnie, przejrzyście i jest po prostu praktyczna.

4. A co z naszymi rodzimymi operatorami i aplikacjami?

Od jakiegoś czasu nie rozstaję się z jedną aplikacją, jednej firmy.

Warto zwrócić uwagę na Elocity – polską aplikację, która rośnie w siłę.

Model 3 Tesli ładujący się za pomocą aplikacji Elocity. Stacja o mocy 150 kW – cena stała 2,19 zł za 1 kWh.

• działa u wielu operatorów jak Lidl, Kaufland, PowerDot, E-on i inni.

• pokazuje aktualne ceny, statusy stacji, moce i pozwala od razu rozpocząć ładowanie, działa naprawdę błyskawicznie i bez problemowo.

• często można tam znaleźć promocyjne ceny, np. 1,50–1,90 zł/kWh w punktach zarówno AC jak i DC,

• interfejs jest bardzo czytelny i działa niezawodnie.

Jeśli jeździsz po Polsce – warto mieć ją na telefonie. To jedno z bardziej dojrzałych rozwiązań na naszym rynku. Ja praktycznie nie ruszam się w Polskę bez aplikacji w kolorze soczystej zieleni… czyli ELOCITY:)

Moje zestawienie – kto, a raczej co do czego?

• Na trasę > 300 km: → ABRP – Europa

• Do szukania ładowarki „tu i teraz”: → PlugShare – Europa

• Do taniego ładowania z jednej aplikacji: → Plugsurfing – Europa

• W Polsce – z promocjami: → Elocity

Na koniec – osobista rada

Nie bój się mieć 2–3 aplikacji na raz. Ja planuję trasę w ABRP, sprawdzam dostępność w PlugShare, uruchamiam ładowanie przez Plugsurfing lub Elocity – w zależności, co akurat jest najkorzystniejsze. To trwa 10 sekund, a oszczędza 20 minut frustracji.

I pamiętaj – samochód elektryczny to nie tylko środek transportu. To styl jazdy. A dobre planowanie, to klucz do spokojnej, przyjemnej podróży. Bez stresu, bez nerwowego zerkania na licznik zasięgu.

Planowanie nie jest takie złe:)

Tesla zaskakuje cenami ładowania w Europie.

Tesla zaskakuje cenami ładowania w Europie.

Tesla zaskakuje cenami w całej Europie, od Norwegii aż po południowe zakątki naszego kontynentu.

Zaskakuje pozytywnie. Bo musicie wiedzieć, że w bardzo wielu krajach, ceny ładowania na stacjach Supercharger tej firmy poszybowały mocno w dół. Stało się to w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

Najlepszy przykład? Polska…

Tak, u nas można się ładować na ładowarkach Tesli, za naprawdę niewielkie pieniądze. Supercharger Lublin to zaledwie 1,20 zł za kWh, jeśli wyrobicie się do godziny 9:00 rano.

Później w tak zwanych godzinach szczytu jest już drożej bo 1,60 zł. Jednak biorąc pod uwagę to, że mamy do dyspozycji moce rzędu 150 lub 250 kW, to i tak mega rewelacyjna cena.

Jeśli chodzi o Europę, to nieźle jest na przykład w Czechach. Gdzie przez całą dobę mamy cenę 1,50 zł za kWh.

Niezłą cenę można również spotkać na Węgrzech. 1,75 zł za kWh, to dobra stawka, a tamtejsze Superchargery nie szczędzą energii. Przy rozgrzanej baterii wersja V3, dała nam 206 kW mocy. Co prawda tylko przez chwilę, ale tak to wygląda, przy ładowaniu aut elektrycznych. Krzywa ładowania z górki, którą osiągnęła zaraz po podpięciu samochodu do stacji, szybko spada w dół.

Chorwacja to 1,72 zł za kWh, chyba że ładujecie w godzinach szczytu, czyli od 16:00 – 20:00. Wtedy cena skacze do 1,93 zł za kWh.

Jeśli zaś idzie o rekordy, to niewątpliwie należą one zawsze do Norwegów. Supercharger w Sortland oferuje ładowanie za… uwaga! – 1 złotych za kWh. Przez całą dobę. To nie koniec niespodzianek rodem z Norwegii. Takie Superchargery, jak Rygge czy Gralum, mają jeszcze lepszą ofertę. 0,96 zł za kWh!!! Szkoda ładować się w domu.

Podróżować tanio? Zdecydowanie da się…

Dla przykładu cała nasza ostatnia podróż, czyli prawie 3800 przejechanych kilometrów, kosztowała nas zaledwie 737 złotych, wydanych na stacjach Tesli. A zobaczcie na to zużycie:)

To około 19 złotych, za każde przejechane 100 km. Naprawdę niewiele. Oczywiście, są to pieniądze fizycznie przez nas wydane u operatora, którym jest Tesla. Jednak pamiętajmy, że ruszyliśmy z pełną baterią, i dojechaliśmy do domu z zapasem około 30-35%.

Nie liczę całości energii, tylko tą, za którą zapłaciliśmy Tesli podczas całej podróży.

Przed sezonem wakacyjnym, warto sprawdzić ceny ładowania. Można się pozytywnie zdziwić i przejechać tysiące kilometrów za ledwie kilkaset złotych. W końcu jeśli byśmy jechali na benzynie, nie zatankowalibyśmy w domu. W hotelu również nie daliby nam darmwego tankowania.

W przypadku Tesli, jak i innych aut EV, taki scenariusz jest jak najbardziej realny.

WhatsApp WhatsApp us