Tesla Diner w Hollywood – stacja ładowania, która serwuje burgera w Cybertrucku. To nie żart, zresztą zaraz wszystko zobaczycie…
To nie jest zwykła stacja Supercharger. I choć sam fakt, że mówimy o miejscu do ładowania samochodów elektrycznych, które równocześnie oferuje kino samochodowe, retro bar z milkshakiem i robota podającego popcorn brzmi jak coś z Jetsonów – to Elon Musk naprawdę to zrobił. Myślał o tym zresztą od dawna.
W samym sercu Hollywood, przy Santa Monica Boulevard, Tesla otworzyła swój pierwszy „Tesla Diner”, czyli futurystyczno-nostalgiczny eksperyment łączący ładowanie EV z amerykańską kulturą lat 50., przefiltrowaną przez pryzmat 2025 roku:) Ale jest naprawdę nostalgicznie, choć są akcenty mocno futurystyczne, jak na przykład Optimus, obsługujący maszynę z popcornem. Jest trochę niezgrabny, ale radzi sobie całkiem nieźle. Powiem tak, stara się chłopak jak może, zobaczcie sami.
Wizja z 2018 roku – zrealizowana z przytupem
Kiedy Elon Musk kilka lat temu rzucił mimochodem pomysł zrobienia dineru przy Superchargerze, wielu potraktowało to jak żart. Dziś na miejscu dawnej pizzerii powstał dwupoziomowy budynek o kształcie spodka. Zupełnie jakby urwał się z planu filmowego „Powrót do przyszłości”. Dokładnie tak to się kojarzy. Projekt powstał przy współpracy z biurem Stantec, a za kuchnię odpowiada szef Eric Greenspan. Z dołu zamówisz burgera, z góry z tarasu „skypad” – możesz popijając colę i zajadając, patrząc na wielki ekran i dziesiątki Tesli, które ładują się poniżej.
Nie tylko ładowarka – to doświadczenie

Na terenie znalazło się aż 80 ładowarek V4. To oznacza, że miejsce nie jest tylko „instagramową ciekawostką”, ale realną stacją szybkiego ładowania. Ale to, co wyróżnia je na tle innych, to… klimat.

Dwie ogromne ściany LED wyświetlają krótkie filmy w sam raz na 20–30 minut ładowania. I co ciekawe – dźwięk trafia bezpośrednio do Twojego auta. Wsiadasz, włączasz system audio i masz swoje prywatne drive-in cinema. Proste. I zaskakująco przyjemne. To jak całe środowisko. Jakby budynek współpracował z autami Tesli.
Jedzenie w pudełku Cybertrucka? Czemu nie

Burger? Jest. Frytki? Są. Milkshake waniliowy z wiśnią na górze? Też. Ale Tesla nie byłaby sobą, gdyby nie dodała do tego trochę stylu. Jedzenie podawane jest w… opakowaniach w kształcie Cybertrucka. Czy to praktyczne? Niekoniecznie. Czy wygląda genialnie na zdjęciach? Oj tak. Minimalistyczne menu złożone z klasyków dinerowych: burgery, skrzydełka, hot dogi, nuggetsy, chicken & waffle, frytki i kilka napojów – bez udziwnień. Ale wszystko z brandingiem Tesli.
Ceny? Tu nie ma zaskoczenia – porównywalne z typowym food truckiem czy klasycznym amerykańskim fast foodem. Nie jest tanio, ale też nikt nie próbuje Cię „oskubać” za logo. Przynajmniej na razie:)

Optimus serwuje popcorn

Podczas otwarcia pojawił się robot Optimus. Prawdziwy, humanoidalny, nie makieta. I choć nie podawał jeszcze burgerów do auta, to symbolicznie podał popcorn strażakom z Hollywood. To było raczej pokazanie kierunku, niż pełna automatyzacja – ale jeśli roboty mają kiedyś przejąć „fastfoody”, to Tesla właśnie pokazała pierwszy krok. Optimus obsłużył zresztą mnóstwo osób tego dnia. Co prawda w ograniczonej formie, bo podawał, jak wspomniałem wyżej tylko popcorn. Jednak był to pierwszy krok i wytyczenie pewnej nowej ścieżki, dla urządzeń typu Optimusa.
A propos robotów – w środku można kupić figurkę Optimusa. Czarną, błyszczącą, trochę przerażającą i trochę uroczo futurystyczną. Elon wie, że fani Tesli to nie tylko kierowcy, to często kolekcjonerzy.
Co działa, a co jeszcze nie?
No dobrze – nie wszystko było idealne. Pierwsze dni przyniosły długie kolejki, niedoszkolony personel i – jak donoszą goście – trochę, nazwijmy to, zbyt mało ciepłe jedzenie. Nie jest to Michelin, ale w sumie nikt się tego nie spodziewał. Tesla Diner nie ma być restauracją z gwiazdkami, to bardziej koncept, wizytówka i miejsce, które po prostu trzeba odwiedzić, jeśli jesteś fanem marki.
Czy to przepis na sukces? Czas pokaże. Ale jedno trzeba przyznać. Tesla znów zrobiła coś, o czym będą mówić wszyscy. Bo nawet jeśli burgery są przeciętne, to jedzenie ich w opakowaniu w formie Cybertruck’a, oglądając film na ekranie przed Tobą, ma w sobie coś… z przyszłości. A może po prostu z Ameryki, której już nie ma, która minęła ale którą Elon chce ożywić na nowo. Po swojemu. Tak jak on to zapamiętał… Kto wie.
Fot: httpsx.comniccruzpatane, x.com/Tesla, TeslaSoCalClub/X
WhatsApp us