Nowy Nissan Leaf 2025! Czy ikona elektromobilności powróci z klasą? To pytanie dręczy nie tylko wielbicieli starego poczciwego „liścia”:)
Były czasy, kiedy Nissan Leaf był odpowiedzią na wszystkie pytania związane z elektryczną mobilnością. Przystępny cenowo, niezawodny, futurystyczny. Szczególnie jedynka wyglądała kosmicznie na tle aut spalinowych. Przetarł szlaki dla tysięcy kierowców, którzy porzucili spalinę na rzecz prądu. Ale świat poszedł do przodu. Leaf, mimo że zasłużony, zaczął odstawać. Aż do teraz.
W 2025 Nissan postanowił zagrać va banque. Nowy Leaf to nie lifting – to rewolucja. To jak całkiem nowe auto.
Styl crossovera, ale z duszą hatchbacka



Pierwsze, co rzuca się w oczy, to zmiana sylwetki. Leaf zrywa z jajowatym profilem poprzedników i przyjmuje bardziej muskularne, wyraziste kształty. Ma być crossoverem, ale nie z tych, które rosną wzdłuż i wszerz – Nissan postawił na aerodynamiczną elegancję. Linia dachu opada płynnie ku tyłowi, klamki chowają się w karoserii, a przód zdobi nowy grill V-Motion z futurystycznym podświetleniem. Współczynnik oporu powietrza? Prawdopodobnie około 0,26 czyli bardzo dobrze, jak na ten segment.
Auto bazuje na platformie CMF-EV, tej samej, co Nissan Ariya. To daje mu zupełnie nowe możliwości: większy rozstaw osi, lepsze wykorzystanie wnętrza i sztywniejszą konstrukcję.
Wnętrze na miarę nowej epoki


Tutaj też zaszła zmiana, którą poczujesz natychmiast. Kabina jest większa, bardziej przestronna, z zupełnie nowym podejściem do ergonomii i designu. Zniknęły plastikowe wstawki i tanie wykończenia. Teraz mamy miękkie materiały, minimalistyczne linie, 12-calowy ekran centralny, który w końcu wygląda, jakby był częścią XXI wieku. Drugi ekran – cyfrowe zegary – można konfigurować, a system operacyjny wspiera Apple CarPlay i Android Auto bezprzewodowo.
Co ważne, nowy Leaf ma więcej przestrzeni dla pasażerów z tyłu. Bateria nie wchodzi już tak mocno w podłogę, a rozstaw osi pozwolił wygospodarować więcej miejsca na nogi. Bagażnik? Jeszcze nie znamy dokładnej pojemności, ale z przecieków wynika, że przekroczy 450 litrów, czyli realnie więcej niż w wielu SUV-ach klasy kompaktowej.
Zasięg, który ma znaczenie
Nissan dobrze wie, że dzisiaj nie da się być konkurencyjnym z baterią 40 kWh. Dlatego nowy Leaf ma być dostępny w dwóch wariantach: ok. 60 i 80 kWh (brutto) – ten drugi oferuje zasięg rzędu 550 a nawet 600 kilometrów. Oczywiście to dane w cyklu WLTP, ale nawet po odjęciu 20% zostaje bardzo solidny wynik, zwłaszcza że aerodynamika auta sprzyja oszczędnościom.
Ładowanie? Maksymalnie 130–150 kW, więc 10–80% powinno zająć nieco ponad 30 minut. I tu ważna zmiana – Nissan wreszcie porzuca złącze CHAdeMO. Leaf 2025 korzysta z CCS, a więc wpisuje się w standard europejski. Długo czekaliśmy ale w końcu jest. Co do mocy ładowania, zdecydowanie przydałoby się coś w okolicach 190 – 200 kW, ale cóż. Życzenia klientów to jedno a to co zrobi producent auta to co innego. Choć miło by było, gdyby te dwie strony myślały zbieżnie w kwestii mocy ładowania nowego Leafa:)
Napęd i prowadzenie, czy to wciąż Nissan?
Nowy Leaf to auto, które ma się prowadzić lepiej niż jakikolwiek Leaf wcześniej i to nie tylko z racji nowej platformy. Środek ciężkości jest niższy, rozkład mas bardziej zrównoważony, a układ jezdny wyraźnie dopracowany. Auto będzie dostępne w wersji z napędem na przód, ale w planach mówi się również o e-4ORCE, czyli elektrycznym napędzie na cztery koła, znanym z Ariyi. To może być gamechanger, zwłaszcza dla tych, którzy do tej pory omijali Leafy z powodu niepewności w zimowych warunkach.
Moc? Na razie Nissan milczy, ale mówi się o 160–220 KM w zależności od wersji. To oznacza osiągi zbliżone do ID.3 Pro S czy MG4 Trophy.
Inteligencja i asystenci – czas na ProPilot 2.0
Leaf zawsze był jednym z pionierów autonomii, jeszcze zanim stało się to modne. Teraz wraca z systemem ProPilot 2.0, który pozwala na jazdę bez trzymania rąk na kierownicy (na autostradach, oczywiście). Auto ma też system parkowania z aplikacji (czyli zaparkujesz samochód, stojąc obok niego), adaptacyjny tempomat z centrowaniem w pasie, rozpoznawanie znaków, aktywne unikanie przeszkód i pełną kamerę 360 stopni.
Kiedy i za ile?
Produkcja rusza jeszcze w tym roku. Pierwsze auta mają pojawić się na drogach w Europie na przełomie 2025 i 2026 roku. Cena? Nissan celuje w segment w miarę dostępny „dla ludu”, czyli bazowa wersja ma kosztować około 35–37 tys. euro, a mocniejsza ok. 42–45 tys. euro. Będzie konkurencja dla ID.3, Renault Megane E-Tech i nowej Kii Niro EV.
Czy to powrót w wielkim stylu?
Nie ma wątpliwości. Nowy Leaf nie jest już skromnym pionierem, ale dojrzałym zawodnikiem, który zna swoje miejsce na rynku i chce odzyskać dawną chwałę. To, co zapowiada Nissan, wygląda imponująco i jeśli tylko dotrzymają słowa, Leaf 2025 może stać się ponownie autem, które wybiera się nie z sentymentu, ale z rozsądku i z radości jazdy.
Bo jeśli Tesla jest wolnością, a MG – okazją, to Nissan Leaf może być tym trzecim: solidnym, wygodnym i nowoczesnym środkiem do osiągania codziennego spokoju. A może i odrobiny radości?
Fot: x.com/NissanGlobal
WhatsApp us