Nowy Model Y Performance na Nürburgringu – testy, które mówią więcej niż katalog

Nowy Model Y Performance na Nürburgringu – testy, które mówią więcej niż katalog

Nowy Model Y Performance na Nürburgringu – testy, które mówią więcej niż katalog. Bo właśnie na podstawie testów z realnej jazdy w ekstremalnych warunkach, otrzymujemy wartościowe dane.

Kiedy na legendarnym Nürburgringu pojawia się Tesla, nie jest to przypadek. Ten tor nie wybacza marketingowych skrótów ani katalogowych frazesów. Tu każda słabość wyjdzie na jaw, a każda niedoskonałość, zostanie natychmiast zweryfikowana. Widok nowego Modelu Y Performance, na północnej pętli od razu przyciągnął uwagę branży, bo oznacza jedno. Tesla nie zamierza ograniczać się do aktualizacji kosmetycznych. Chce stworzyć SUV-a, który będzie miał sportowy pazur i pozwoli właścicielowi poczuć się pewnie nie tylko na autostradzie, ale też w dynamicznej jeździe po torze.

Zamaskowany…

Samochód, który trafił na tor, to najprawdopodobniej odświeżona wersja Modelu Y Performance, szykowana na rok modelowy 2025/2026. Tesla oficjalnie nie podała żadnych szczegółów, ale obserwatorzy testów, zwrócili uwagę na zmienioną sylwetkę, nowy kształt zderzaków i detale aerodynamiczne, które sugerują poprawę opływu powietrza. Widać też większe hamulce oraz zestaw kół i opon, które wskazują na chęć poprawienia przyczepności w szybkich zakrętach.

Tesla nabrała wody w usta

Choć firma milczy w kwestii parametrów, przecieki mówią o mocy w okolicach 500 koni mechanicznych, może nawet 530 i przyspieszeniu do 100 km/h w niewiele ponad trzy sekundy. Trzeba jednak podkreślić – to wciąż nie są dane potwierdzone przez Teslę. Równie dobrze finalna wersja może otrzymać nieco inną konfigurację napędu, szczególnie że firma słynie z tego, iż wprowadza zmiany nawet tuż przed rozpoczęciem produkcji. Czyli jak zwykle w przypadku Tesli. Coś wiadomo, ale nie do końca jest to potwierdzone oficjalnie. A właściwie nie jest potwierdzone w ogóle.

Ciężka przeprawa nowego Y

Dlaczego Nürburgring? Ten tor od lat jest poligonem doświadczalnym dla producentów, którzy chcą sprawdzić nie tylko osiągi, ale też wytrzymałość podzespołów w warunkach ekstremalnych. W przypadku samochodów elektrycznych, ma to dodatkowe znaczenie – chodzi o kontrolę temperatury baterii, utrzymanie mocy przy długotrwałym obciążeniu i optymalizację odzysku energii podczas hamowania. Testy na Nordschleife jasno pokazują, że Tesla chce, aby Model Y Performance, był czymś więcej niż „rodzinnym SUV-em z dobrym przyspieszeniem”. Nigdzie nie sprawdzi się auta lepiej, jak na wymagającym i skrajnie obciążającym wszystkie systemy niemieckim torze.

Z punktu widzenia rynku, taki krok ma sens. Model Y jest najlepiej sprzedającym się samochodem elektrycznym na świecie, ale w wersji Performance zawsze pozostawał trochę w cieniu Modelu 3 Performance, jeśli chodzi o właściwości jezdne. Poprawa w tej dziedzinie mogłaby przyciągnąć kierowców, którzy szukają połączenia praktyczności i sportowego charakteru – a to segment, w którym konkurencja ze strony BMW, Porsche czy nawet Kia staje się coraz ostrzejsza. Faktem jest, że coraz więcej marek zaczyna produkować auta segmentu SUV czy może bardziej Crossover, w coraz to mocniejszych wersjach i odmianach.

Czekamy… nic innego nie pozostaje:)

Na ostateczny werdykt trzeba poczekać, aż Tesla oficjalnie zaprezentuje samochód i ujawni jego specyfikację. Do tego czasu możemy jedynie opierać się na obserwacjach i niepotwierdzonych informacjach. Jednak już sam fakt, że Model Y Performance pokonuje kolejne okrążenia Nürburgringu, mówi jedno: Tesla nie zamierza spoczywać na laurach i szykuje wersję, która ma prawo wzbudzać emocje nie tylko wśród fanów marki.

Będzie się działo, to jest pewne. I to już niedługo. Większe koła, lepsze hamulce, moc ponad 500 koni, sportowe fotele… i zapewne jeszcze wiele zmian i nowinek, których nie widać gołym okiem. Tesla jak zwykle nic nie mówi, tylko robi. Po cichu, bez błysku fleszy. Oby wynik był warty oczekiwania.

Czego spodziewa się publika?

Ponad 500 koni mocy, nowych zderzaków, nowych hamulców w stylu Performance, spojlera z włókna węglowego, przyśpieszenia na poziomie 3-3,5 sekundy do 100 km/h, zawieszenia z adaptacyjnymi amortyzatorami, zasięgu WLTP w okolicach 530 – 540 km, super bajeranckich i wygodnych sportowych foteli. Co jeszcze dołoży Tesla? Przekonamy się już za kilka miesięcy.

Fot: Wilco Blok, x.com/teslaplaidtokde

WhatsApp WhatsApp us