Elektronika kontra ludzkie ograniczenia, czy człowiek jest najsłabszym ogniwem?

Elektronika kontra ludzkie ograniczenia, czy człowiek jest najsłabszym ogniwem?

Czy człowiek jest najsłabszym ogniwem w prowadzeniu samochodu? Elektronika kontra ludzkie ograniczenia. Myślę nad tym tematem od lat i w końcu postanowiłem co nieco napisać. Ciekawe czy się z tym zgodzicie?

Wprowadzenie, czyli paradoks postępu

Samochód od ponad wieku jest symbolem wolności i niezależności. Jednak statystyki bezpieczeństwa drogowego nie pozostawiają złudzeń. To nie technika zawodzi najczęściej, lecz człowiek. Wypadki w zdecydowanej większości wynikają z błędów kierowców, a nie z awarii mechanicznych czy elektronicznych. I tu pojawia się pytanie: skoro współczesne auta dysponują coraz bardziej zaawansowanymi systemami wspomagania, to czy nie byłoby lepiej, gdyby to one całkowicie przejęły kontrolę nad jazdą? Ha, wiem co powiecie… pachnie filmem Ja, Robot:)

Człowiek jako źródło ryzyka

Dane są bezlitosne. Według raportów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) ponad 90% wypadków drogowych na świecie to efekt ludzkich błędów. Co nas gubi?
• Zmęczenie i senność – reakcje zwalniają, percepcja otoczenia spada. Kilkugodzinna monotonna jazda działa jak środek nasenny. 1000 km na strzała! Uważajcie na siebie:)
• Alkohol i używki – wciąż ogromny problem, nawet w krajach rozwiniętych. To nie tylko ryzykowna jazda, ale i brak świadomości realnego zagrożenia. To proste, kiedy odpływasz, nie masz pojęcia że coś ci grozi. Tacy Supermani potem powodują mnóstwo wypadków, często również śmiertelnych.
• Rozproszenie uwagi – telefony, nawigacje, rozmowy, a czasem zwykła rutyna. Sekunda nieuwagi wystarczy, by doszło do tragedii.
• Emocje i stres – nerwowość za kierownicą, agresja na drodze, rywalizacja. Czynniki czysto ludzkie, trudne do przewidzenia i kontrolowania.
• Warunki pogodowe – człowiek nie zawsze jest w stanie dostosować prędkość i styl jazdy do realnych warunków. Widziałem to ostatnio, gdy pewien pewny siebie i swego „wozu” jegomość, mknąc podczas ulewy ponad 150 km/h wylądował jakieś 300 metrów przed nami na prawym nasypie autostrady. Wyglądało to po prostu masakrycznie i to dosłownie.

Chwilę wcześniej nas wyprzedzał a kiedy to zrobił odruchowo zwolniłem do 86 km/h. Lało niesamowicie. Jego zgubiła pewność siebie i brak wszelkich obaw, co do warunków jazdy. Nas ochroniła rutyna (lata jazdy w różnych warunkach) i ostrożność. Udało się go bezpiecznie ominąć lewą stroną autostrady, jednak zawdzięczam to zdecydowanemu zwolnieniu auta. Choć wcześniej nie jechałem szaleńczym tempem, bo zaledwie 110/h. Jednak w tych warunkach (oberwanie chmury, jakieś miejscowe, bo za 5-7 km nie padała już ani jedna kropla z nieba). Kiedy leje, trzeba jechać powoli. Nie pomoże żadne Volvo, Maserati, czy inne Porsche. Kiedy stracisz przyczepność z nawierzchnią, nie uratuje cię żaden znaczek czy napis na masce. Choćby był najdroższy na świecie, czy miał opinie najlepszego lub najbezpieczniejszego auta ever…

Te elementy czynią z kierowcy słabe ogniwo. Jest tego trochę. Tak więc, nawet najlepiej wyszkolony i skupiony kierowca nie ma szans konkurować z elektroniką pod względem refleksu czy zdolności przetwarzania danych w ułamku sekundy.

Elektronika i sztuczna inteligencja – przewagi maszyn

Współczesne systemy wspomagania kierowcy (ADAS) już dziś przejmują wiele funkcji:
• Automatyczne hamowanie awaryjne (AEB) reaguje szybciej niż człowiek.
• Adaptacyjny tempomat utrzymuje bezpieczną odległość niezależnie od zmęczenia czy rozkojarzenia kierowcy.
• Lane Keeping Assist i systemy monitorowania martwego pola chronią przed typowymi błędami percepcyjnymi.
• Czujniki i radar wykrywają zagrożenia, których człowiek nie zauważa (np. rowerzysta po zmroku).

Jeśli dołożymy do tego możliwość ciągłej komunikacji pojazdów między sobą (V2V – vehicle-to-vehicle), zyskujemy scenariusz, w którym auta na bieżąco wymieniają informacje o prędkości, kierunku jazdy, zagrożeniach czy stanie drogi. W takim układzie nagłe hamowanie jednego pojazdu uruchamia reakcję wszystkich jadących za nim, bez opóźnienia ludzkiego refleksu. To tak jakby wszystkie auta były ze sobą połączone w jedną neuronową sieć, dzięki której wymieniają się danymi w czasie rzeczywistym i reagują natychmiast, bez żadnych zbędnych opóźnień.

Dodatkowo, pełna automatyzacja oznaczałaby eliminację problemu alkoholu, zmęczenia czy agresji za kierownicą. Maszyna nie traci koncentracji, nie „ma gorszego dnia” i nie ulega emocjom. Nie wkurzy sią na nikogo ani nie wymusi pierwszeństwa. To po prostu maszyna… bez emocji.

Bariery pełnej automatyzacji, żeby nie było tak różowo:)

Choć wizja świata bez wypadków jest kusząca, przeszkody są realne:
• Techniczne, jak czujniki, kamery i algorytmy nie radzą sobie jeszcze w każdej sytuacji (gęsta mgła, śnieżyca, nietypowe scenariusze).
• Infrastrukturalne, droga do pełnej komunikacji V2V wymaga ogromnych inwestycji w sieci 5G/6G i standardy bezpieczeństwa danych. Co jest niezmiernie ważne.
• Prawne, czyli kto ponosi odpowiedzialność za wypadek w pełni autonomicznego auta? Producent? Operator systemu? Użytkownik?
• Społeczne, nie każdy chce oddać kontrolę maszynie. Dla wielu kierowców prowadzenie to przyjemność, a nie tylko obowiązek. Nie wiem czy to źle czy dobrze ale zdecydowanie zaliczam się do tego grona. Mógłbym nie wysiadać ze swojej Tesli, tudzież innych aut EV:)

Te bariery sprawiają, że pełna automatyzacja będzie procesem stopniowym, a nie rewolucją z dnia na dzień.

człowiek kontra maszyna, brzmi prawie jak wojna światów:)

Fakty są jednoznaczne: człowiek jest najsłabszym ogniwem w systemie transportu drogowego. To my popełniamy błędy, które prowadzą do tragedii. Elektronika, jeśli będzie odpowiednio rozwinięta i wdrożona, ma potencjał, by te błędy wyeliminować.

Czy w przyszłości będziemy żyć w świecie, w którym auta same się prowadzą, komunikują ze sobą i eliminują wypadki? Z technicznego punktu widzenia, tak to możliwe. Ale to nie technologia jest dziś największym ograniczeniem, lecz nasze społeczne i prawne przywiązanie do wolności kierowania i wolności w ogóle.

Paradoks polega na tym, że właśnie ta „wolność” jest największym zagrożeniem na drodze. Bo gdy emocje, zmęczenie i rozkojarzenie spotykają się na skrzyżowaniu, nawet najlepszy kierowca nie dorówna elektronice, która nigdy nie mrugnie, nie zawaha się i nie popełni błędu. Nie będzie pijana ani naćpana. Nie będzie wkurzona ani śpiąca i zmęczona. Takie to te nasze ograniczenia, sporo ich, nie uważacie? Strach się bać…

Fot: wikipedia.orgwikiJa,robot%28film%29

WhatsApp WhatsApp us