Supercharger o mocy 500 kilowatów!

Supercharger o mocy 500 kilowatów!

Tesla buduje pierwszą prawdziwą stację Supercharger V4 o mocy 500 kW.

Tesla rozpoczęła właśnie budowę pierwszej stacji Supercharger V4 w Campbell, w Kalifornii. To nie jest już tylko kosmetyczna modernizacja wyglądu czy dodanie dłuższych kabli. Po raz pierwszy zastosowane zostaną nowe szafy zasilające V4, czyli serce całej infrastruktury, które faktycznie umożliwią ładowanie samochodów z mocą sięgającą 500 kW na pojedynczym stanowisku i do 1,2 MW na całą szafę.

O co chodzi z różnicą między „stacjami” a „szafami”?

Warto to wyjaśnić, bo w mediach często panuje chaos pojęciowy.
• Stacje, miejsca (stalls) – to te smukłe kolumny z kablem, do których podłączamy samochód. Ostatnio Tesla montowała już słupki nowej generacji V4 z dłuższym przewodem i bardziej uniwersalnym designem, dzięki czemu łatwiej podłącza się auta innych marek. Nowe stacje mają również wyświetlacz, podający podstawowe informacje z sesji ładowania. Docelowo będzie również możliwe płacenie za pomocą zwykłej karty kredytowej – zbliżeniowo.
• Szafy zasilające (cabinets), to większe nazwijmy je „skrzynie”, stojące z boku. To w nich kryją się prostowniki, moduły mocy i systemy chłodzenia. To one decydują, ile realnie energii można przekazać do auta, za pomocą stacji z kablem ładowania. Stacje, często w takim systemie, określane są jako satelity.

Do tej pory w wielu lokalizacjach Tesla montowała nowe stacje V4, ale nadal podłączała je do starych szaf V3. Wyglądało to więc nowocześnie, ale moc pozostawała na poziomie poprzedniej generacji, maksymalnie około 250 kW.

W Campbell powstaje pierwsza kompletna instalacja V4: nowe stacje połączone z nowymi szafami. To właśnie otwiera drzwi do prawdziwego ładowania o mocy 500 kW. Choć wydaje się, że może to na ten moment nie mieć sensu, przynajmniej dla aut Tesli. Wiemy że zarówno najtańsze modele, jak i flagowce, tego producenta nie „wyciągnął” więcej niż 250-255 kW. Po co więc dziś stacje o mocy aż 500 kW?

Parametry techniczne V4

Nowe szafy V4 oferują:
• Moc do 1,2 MW na całą jednostkę, przy czym może ona być dynamicznie dzielona pomiędzy 8 stanowisk.
• Do 500 kW mocy na pojedynczą stację, oczywiście pod warunkiem, że samochód obsługuje taką moc i architekturę wysokiego napięcia.
• Zakres napięć od 400 do 1000 V, co oznacza pełną kompatybilność zarówno z obecnymi Teslami (400 V), jak i nowymi konstrukcjami 800–1000 V (Cybertruck, przyszłe modele Tesli, ale także auta innych producentów).
• Trzykrotnie większą gęstość mocy w porównaniu do szaf V3, czyli więcej energii z mniejszej przestrzeni i lepsze zarządzanie instalacją.

Warto zaznaczyć: obecne modele Tesli – S, 3, X i Y – nie odczują spektakularnego skoku. Ich architektura ogranicza ładowanie do ok. 250 kW. Ale już Cybertruck, korzystający z wyższych napięć, zyska realnie szybsze ładowanie, nawet o jedną trzecią względem stacji V3.

Nowa stacja w Campbell

Z dokumentów budowlanych i zdjęć wynika, że:
powstanie 16 stanowisk ładowania V4,
obsługę zapewnią dwie szafy zasilające o mocy 1,2 MW każda,
lokalizacja to Kirkwood Plaza przy 1600 W Campbell Avenue, przed sklepem Walgreens.

To właśnie ta instalacja będzie pierwszym miejscem, gdzie Tesla wdroży pełną technologię V4 w praktyce.

Co zmienia V4 w szerszej perspektywie?


1. Przyszłościowe podejście – Tesla projektuje infrastrukturę tak, by była zgodna z dzisiejszymi autami 400 V i jutrzejszymi 800–1000 V. To gwarancja, że sieć pozostanie aktualna przez wiele lat.
2. Szybsze i tańsze wdrożenia. Nowe szafy nie wymagają skomplikowanych połączeń między sobą. Jedna jednostka obsługuje 8 słupków, co upraszcza budowę i obniża koszty instalacji.
3. Większa przepustowość stacji, dzięki dynamicznemu rozdziałowi mocy i wyższej maksymalnej wartości pojedynczego ładowania Tesla może obsłużyć więcej aut w krótszym czasie. To ważne zwłaszcza w Kalifornii, gdzie obciążenie sieci Supercharger jest bardzo duże.
4. Konkurencja i standard NACS. Coraz więcej producentów adoptuje wtyczkę Tesli (NACS). Dodanie 500 kW sprawia, że sieć Tesli stanie się nie tylko największą, ale też jedną z najbardziej zaawansowanych technologicznie na świecie.

Pytania???

Oczywiście, pozostaje kilka wątpliwości:
• Czy pełne 500 kW będzie faktycznie dostępne w dłuższych sesjach, czy tylko w krótkich szczytach ładowania?
• Jak Tesla poradzi sobie z kosztami infrastruktury energetycznej – transformatory, przyłącza, stabilność sieci?
• Czy starsze stacje V3 będą modernizowane do standardu V4, czy Tesla pójdzie raczej w kierunku budowy nowych punktów od zera?

Poza tym, czy nowe szafy zasilające w liczbie dwóch na 16 stanowisk ładowania dadzą radę to obsłużyć? Matematyka się tu lekko nie zgadza, bo 1,2 MW mocy razy dwa to zdecydowanie za mało energii aby szczytowo obsłużyć 16 stanowisk o mocy 500 kW każda. Myślę, ze po pierwsze kluczem będzie dynamiczny rozdział mocy a po drugie pamiętajmy, że na dziś nie ma praktycznie zbyt wielu aut mogących przyjąć aż 500 kW mocy ładowania. Poza tym krzywa ładowania robi swoje i owe 500 kW, po 1-3 minutach może nam spaść do 400 kW a potem zazwyczaj pikować jeszcze niżej. Być może więc Tesla uznała że 2×1,2 MW w zupełności poradzi sobie z zarządzaniem aż 16 stacjami ładowania.

Podsumowanie

Budowa pierwszej stacji Supercharger V4 w Kalifornii to moment przełomowy. Po raz pierwszy Tesla pokazuje pełną technologię nowej generacji, a nie tylko kosmetykę w postaci nowych stacji w wersji V4. 500 kW na stanowisku i 1,2 MW na szafę to wartości, które jeszcze kilka lat temu wydawały się abstrakcją.

Czy użytkownik Modelu 3 odczuje różnicę? Niekoniecznie. Ale dla właściciela Cybertrucka, przyszłych Tesli i samochodów innych marek – tak, różnica będzie duża. To właśnie takie kroki budują przewagę Tesli w świecie elektromobilności: nie tylko produkuje auta, ale też konsekwentnie przesuwa granice infrastruktury, która decyduje o tym, jak wygodna będzie podróż w erze bez emisyjnej mobilności.

Już dziś jazda Teslą po Europie to sama przyjemność. Mnogość stacji Supercharger, ich duża dostępność i ilość, daje w podróży spokój i komfort. Poza tym w całej mojej wędrówce teslami przez Europę tylko raz spotkałem się z awarią Superchargerów. Z 6 stanowisk nie działało 2. Dlatego też, musiałem stać w kolejce. Jakieś 8 minut, niby nie długo, ale jednak. Poza tym na przestrzeni setek tysięcy przejechanych w Polsce i Europie kilometrórw nigdy nie widziałem nieczynnej stacji Supercharger. Choć z drugiej strony, jako urodzony w niedzielę, może po prostu miałem szczęście…:)

WhatsApp WhatsApp us