Lucid Air ponownie królem zasięgu!

Lucid Air ponownie królem zasięgu!

Lucid Air ponownie królem zasięgu – triumf w ekstremalnym norweskim teście zimowym EV. A wiadomo, że zima, w szczególności norweska😉, to nie przelewki jeśli idzie o temperatury, jak i ilość opadów śniegu.

W czołówce najważniejszych testów samochodów elektrycznych na świecie – organizowanym przez Norweski Związek Samochodowy (NAF) i magazyn Motor Lucid Air Grand Touring ponownie potwierdził swoją pozycję jako lider w zakresie realnego zasięgu w trudnych warunkach zimowych. To już druga taka dominacja modelu z Doliny Krzemowej w prestiżowym teście „El Prix Winter Test 2026”.

Warunki ekstremalne – pełna zimowa próba realnego zasięgu

Zimowy test zasięgu w Norwegii to nie zwykły eksperyment. To jedna z najtrudniejszych prób dla samochodów elektrycznych w realnych warunkach drogowych. Trasa rozpoczyna się w Oslo, a uczestnicy pokonują ją aż do momentu, gdy pojazd nie jest już w stanie utrzymać prędkości zgodnej z ograniczeniem drogowym. W tym roku temperatura spadła momentami do -31°C, co sprawiło, że test stał się najchłodniejszą edycją w historii. Choć słowo najchłodniejsza, to chyba zbyt delikatne określenie😉.

Wynik Lucid Air – rekord zimowy i twarde dane

Wykonanie tego auta jest nienaganne…

Lucid Air Grand Touring przejechał 519 km na jednym ładowaniu. Prowadząc zdecydowanie na tle konkurencji – z 1 % baterii pozostałym przy końcu testu. Ten rezultat był najlepszy spośród 24 testowanych modeli, przewyższając drugi w kolejności Mercedes-Benz CLA o blisko 100 km.

Jednak nawet tak imponujący wynik to znaczna utrata, deklarowanego zasięgu WLTP. Model ten w cyklu WLTP jest homologowany na nawet 960 km. Rzeczywista różnica w warunkach zimowych wyniosła więc około –45 % względem deklarowanej normy.

Jak wyglądała rywalizacja?

Wyniki top 10 z „El Prix Winter Test 2026” pokazują wyraźną różnicę między najlepszymi i resztą stawki:
• 🥇 Lucid Air Grand Touring – 519 km
• 🥈 Mercedes-Benz CLA – 421 km
• 🥉 Audi A6 – 402 km

• Kolejne w kolejności: Kia EV4, BMW iX, Volvo ES90, Hyundai IONIQ 9, Xpeng X9, Tesla Model Y czy MG IM6.

Choć wiele modeli EV zanotowało naprawdę niezłe wyniki, to średnio –30 % do –40 % spadek realnego zasięgu. Względem WLTP był regułą w takich ekstremalnych warunkach.

Co oznacza to dla rynku EV?

Nie tylko zwycięstwo – choć Lucid ponownie udowodnił swoją technologiczną przewagę pod względem efektywności i zimowego zużycia energii, test ujawnia także fundamentalną prawdę o elektrykach:
1. Deklaracje WLTP nadal różnią się znacząco od realnych warunków, szczególnie przy niskich temperaturach.
2. Ekstremalne zimno ma ogromny wpływ na zużycie energii – ogrzewanie baterii, kabiny i opór termiczny znacząco zwiększają pobór mocy.
3. Nawet najlepsze EV na rynku, mogą stracić niemal połowę zasięgu w chłodnej północy.

Lucid Air – więcej niż zimowy triumf

Warto podkreślić kontekst osiągnięcia Lucid Air:
1. Poprzedni rekord w zimowym teście był wynikiem Polestara 3 (531 km), ustanowionym w mniej surowych warunkach niż obecny test.
2. Lucid Air ustanowił wcześniej rekord Guinnessa dla najdłuższego dystansu osiągniętego przez EV. 1 205 km na jednym ładowaniu w teście niezależnym.
3. W wersjach amerykańskich, model Air oferuje do 512 mil (824 km) EPA zasięgu. To pokazuje, że realne możliwości technologiczne są nadal jednymi z najwyższych na rynku.

Podsumowanie

Rekordowy wynik Lucid Air w norweskim teście zimowym, to nie tylko efekt potężnej baterii i świetnej aerodynamiki, ale także realna weryfikacja efektywności pojazdu w ekstremalnych warunkach – najbardziej miarodajna spośród testów laboratoryjnych. Mimo dużej różnicy względem deklarowanych danych WLTP, przewaga nad konkurencją pozostaje znacząca. To kolejny dowód, że jeśli chodzi o zasięg, zarówno latem, jak i zimą – Lucid Air nadal jest jednym z najwydajniejszych EV dostępnych dziś na rynku.

Poza tym jest to niesamowite auto elektryczne. Dopracowane, wykonane z bardzo dobrych materiałów, posiadające bardzo zaawansowany zespół napędowy. To wszystko sprawia, że Lucid byłby bardzo chętnie kupowany przez klientów, gdyby… nie kosztował aż tak dużo. Tylko „półka cenowa” trzyma w ryzach potencjalnych klientów.

Nowość w ubezpieczeniach tesli – 50% zniżki

Nowość w ubezpieczeniach tesli – 50% zniżki

Amerykański ubezpieczyciel postanowił nagradzać osoby jeżdżące w opcji FSD! To duża niespodzianka, oraz duża nowość, jeśli chodzi o rynek ubezpieczeniowy.

Lemonade oferuje 50 % zniżki na ubezpieczenie za korzystanie z FSD, co to oznacza dla rynku i kierowców?

W styczniu 2026 roku amerykański ubezpieczyciel Lemonade, zaprezentował innowacyjny produkt o nazwie Autonomous Car insurance. Wprowadza on znaczącą zniżkę dla właścicieli samochodów Tesla, korzystających z systemu Full Self-Driving (FSD). To jedno z pierwszych takich opcji na rynku, które bezpośrednio powiązało koszty polisy z rzeczywistym wykorzystaniem zaawansowanych systemów wspomagania jazdy. Ruch ten wywołuje szerokie dyskusje w branży ubezpieczeniowej i motoryzacyjnej o tym, jak oceniać ryzyko w erze pojazdów z autonomicznymi funkcjami.

Innowacja ubezpieczeniowa: opłata za milę i dane z pojazdu

Nowa oferta Lemonade oparta jest na modelu pay-per-mile, czyli naliczaniu składki za każdy przejechany kilometr. Kluczem do obniżenia kosztów jest rozróżnienie przez ubezpieczyciela, czy samochód jest prowadzony przez człowieka, czy używa funkcji FSD. Dzięki partnerstwu technicznemu z Teslą, Lemonade uzyskuje dostęp do telemetrii pojazdu w czasie rzeczywistym. Co umożliwia analizę danych jazdy z bardzo wysoką dokładnością.

Dane telemetryczne pozwalają firmie dokładnie określić, które kilometry są przejechane z aktywnym FSD — te są uważane za statystycznie mniej ryzykowne i dlatego objęte są zniżką około 50 % w stosunku do standardowej stawki za milę. Lemonade planuje rozpoczynać ofertę od stycznia 2026 roku w Arizonie. Od lutego rozszerzyć ją na Oregon, z dalszym rozwojem w stanach, w których firma działa.

Co mówi Lemonade i jak uzasadnia obniżkę?

Shai Wininger, współzałożyciel i prezes Lemonade, w komunikatach prasowych podkreślił, że firma opiera swoją decyzję na analizie rzeczywistych danych dotyczących wypadków. Według Lemonade samochód wyposażony w FSD, który „widzi 360 stopni, nigdy się nie męczy i reaguje w milisekundach”. Wykazuje niższe ryzyko zdarzeń drogowych niż pojazd prowadzony wyłącznie przez człowieka. Firma twierdzi, że dane te są podstawą dla modelu ubezpieczeniowego, a nie jedynie marketingowym hasłem.

Lemonade zapowiada również, że w miarę jak oprogramowanie FSD będzie się rozwijać i stawać się bezpieczniejsze, stawki mogą jeszcze bardziej spadać. Takie podejście łączy pricing ubezpieczenia z postępem technologicznym. Co jest istotnym krokiem w stronę nowego modelu oceny ryzyka w ubezpieczeniach samochodowych.

Różnica względem innych ofert

Nowa propozycja Lemonade wyróżnia się na tle innych rozwiązań. Tesla samodzielnie oferuje własny program ubezpieczeniowy, który przewiduje zniżki za częste korzystanie z FSD, ale ogranicza je zwykle do około 10 % całkowitej składki i tylko dla wybranych elementów polisy. Z kolei oferta Lemonade proponuje obniżenie stawki za każdy kilometr z FSD aż o połowę. Jeśli więc system spełnia założenia statystyczne, może to oznaczać realne, widoczne oszczędności dla użytkowników.

Ta zmiana jest też znacząca dla branży ubezpieczeniowej szerzej, ponieważ tradycyjni ubezpieczyciele musieli dotąd szacować ryzyko autonomicznych funkcji bez dostępu do danych sensorycznych pojazdu. Lemonade wykorzystuje telemetryczne dane z Tesli. Co stawia ją w awangardzie podejścia opartego na mierzalnych zachowaniach pojazdu, zamiast jedynie na profilu kierowcy.

Krytyka i kontrowersje: uważać na interpretację danych!

Warto zauważyć, że mimo optymistycznych deklaracji Lemonade i Tesli, temat bezpieczeństwa systemów wspomagania jazdy, takich jak FSD, jest wciąż przedmiotem debat i badań. Organizacje zajmujące się bezpieczeństwem drogowym oraz regulatorzy wielokrotnie zwracali uwagę na różne interpretacje danych dotyczących wypadków związanych z autonomicznymi funkcjami oraz na konieczność bardziej rygorystycznej, niezależnej analizy tych statystyk. 

Ponadto eksperci ubezpieczeniowi podkreślają, że samo obniżenie stawek nie oznacza automatycznie, że system jest „bezpieczniejszy” w każdej sytuacji. Może to wynikać z danych dotyczących określonych scenariuszy lub warunków, które FSD obsługuje lepiej niż człowiek. Jednak system nadal wymaga nadzoru kierowcy i nie eliminuje ryzyka całkowicie.

Konsekwencje dla rynku i kierowców

Ruch Lemonade ma praktyczne konsekwencje dla rynku motoryzacyjnego i ubezpieczeniowego. Po pierwsze, oferuje realną zachętę finansową dla właścicieli Tesli, którzy korzystają z FSD, co może zwiększyć adopcję systemu. Po drugie, jeżeli inne firmy ubezpieczeniowe pójdą podobną ścieżką, korzystając z danych telemetrycznych do różnicowania stawek. Może to przyspieszyć transformację tradycyjnych modeli ubezpieczeniowych w stronę dokładniejszych, technologicznie wspieranych ocen ryzyka.

Pewnie zaraz podniesie się krzyk o to że jesteśmy inwigilowani i śledzeni na każdym kroku. No cóż, chyba trochę zaczyna to właśnie tak wyglądać. A może to po prostu znak naszych czasów. Czasów coraz bardziej zaawansowanych technologii…

Dla kierowców kluczowe jest zrozumienie, że zniżki te dotyczą tylko określonych warunków aktywacji FSD i nie oznaczają, że system działa bez nadzoru czy że eliminuje wszystkie rodzaje ryzyka. FSD wciąż wymaga obecności i kontroli kierowcy zgodnie z obowiązującymi przepisami i certyfikacjami.

Czy takie rozwiązanie trafi kiedyś do Polski? Byłoby to na pewno ciekawe…

Fot: Tesla.com

Rozwój sieci Tesla Supercharger w 2026 roku

Rozwój sieci Tesla Supercharger w 2026 roku

Rozwój sieci Tesla Supercharger w 2026 roku, czyli skala, technologia i strategiczne znaczenie dla elektromobilności globalnej. A wiemy, że Supercharger to największa sieć ładowania na świecie.

Sieć Tesla Supercharger od lat pozostaje jednym z kluczowych filarów globalnej infrastruktury ładowania pojazdów elektrycznych. Na przełomie 2025 i 2026 roku jej rozwój nabrał szczególnego znaczenia. Zarówno ze względu na skalę ekspansji, jak i zmiany technologiczne oraz stopniowe otwieranie infrastruktury dla pojazdów innych marek.

Dziś Supercharger nie jest już wyłącznie elementem ekosystemu Tesli. Coraz częściej staje się strategicznym zasobem całego rynku elektromobilności. Wpływając na tempo adopcji EV, komfort podróży długodystansowych oraz konkurencyjność infrastruktury ładowania.

Globalna skala sieci Supercharger – liczby, które definiują rynek

Na koniec 2025 roku globalna sieć Tesla Supercharger obejmowała ponad 75 000 punktów ładowania (charging stalls). Rozmieszczonych w kilku tysiącach lokalizacji na całym świecie. Kluczowe jest tu rozróżnienie pomiędzy lokalizacją a stanowiskiem – pojedyncza stacja Supercharger składa się zazwyczaj z wielu niezależnych punktów ładowania, co bezpośrednio wpływa na jej przepustowość. Tak więc jeden SUpercharger to co najmniej 4, często 8, lub wielokrotność wspomnianych.

Rok 2025 był pod tym względem rekordowy. Tesla systematycznie zwiększała zarówno liczbę nowych stanowisk, jak i całkowitą ilość energii dostarczanej do pojazdów elektrycznych. Sieć Supercharger obsługuje dziś setki tysięcy sesji ładowania dziennie. Co czyni ją jedną z najbardziej intensywnie wykorzystywanych sieci HPC na świecie.

Supercharger V4 – ewolucja technologii, nie tylko wzrost mocy

Piękne widoki często są połączone z położeniem stacji Supercharger, jak tu w Austrii

Jednym z najważniejszych elementów rozwoju sieci jest wdrażanie nowej generacji ładowarek Supercharger V4. W odróżnieniu od wcześniejszych wersji, V4 zostały zaprojektowane z myślą o znacznie wyższych mocach. Oraz większej elastyczności w obsłudze różnych typów pojazdów.

Sprzętowo Supercharger V4 jest przystosowany do mocy do 500 kW, jednak w praktyce rzeczywista moc ładowania zależy od możliwości pojazdu. Obecne samochody osobowe Tesli wykorzystują niższe wartości, wynikające z ograniczeń architektury baterii i systemów zarządzania energią. Mimo to V4 stanowi istotny krok w kierunku przyszłych platform pojazdów o wyższych napięciach i większych możliwościach ładowania.

Wersja V4 wyposażona jest w ekran podający podstawowe informacje. To nowość w ładowarkach Tesli

Warto podkreślić, że ładowanie na poziomie megawatów (1 MW i więcej) dotyczy odrębnej infrastruktury Megacharger / MCS. Przeznaczonej dla ciężkich pojazdów użytkowych, takich jak Tesla Semi, a nie klasycznych stacji Supercharger dla samochodów osobowych.

W Europie sporo jest jednak jeszcze stacji starszych generacji. Jednak na przykład te we Włoszech, zapewniają inne dodatkowe benefity, jak zadaszenie, które skutecznie chroni przed gorącym słońcem Italii.

Otwieranie sieci Supercharger dla innych marek EV

Jedną z najważniejszych zmian ostatnich lat jest stopniowe otwieranie sieci Supercharger dla pojazdów innych producentów. Proces ten przebiega różnie w zależności od regionu i lokalnych uwarunkowań technicznych oraz regulacyjnych.

W Europie kluczową rolę nadal odgrywa standard CCS2, a dostępność Superchargerów dla aut innych marek jest wdrażana stopniowo, lokalizacja po lokalizacji. Tesla rozwija również wsparcie dla funkcji Plug & Charge, które pozwala na automatyczne uwierzytelnianie i rozliczanie sesji ładowania bez użycia aplikacji czy kart RFID. Jednak rozwiązanie to działa obecnie w określonych konfiguracjach i na wybranych rynkach.

Ten kierunek rozwoju jasno pokazuje, że Supercharger przestaje być zamkniętym ekosystemem. Coraz częściej funkcjonuje jako półpubliczna infrastruktura szybkiego ładowania, konkurująca bezpośrednio z największymi operatorami HPC w Europie i Ameryce Północnej. Jednym zaś z powodów tego, że Tesla otwiera się na inne auta EV, są dotacje unijne. Pieniądze które firma otrzymała i otrzyma, mają służyć rozbudowie sieci SuC w Europie, ale warunek jest jeden. Dostępność stacji również dla innych pojazdów elektrycznych, a nie tylko samych Tesli.

Supercharger jako platforma biznesowa, nie tylko infrastruktura

Równolegle Tesla rozwija nowe podejście do monetyzacji i skalowania swojej sieci. Programy partnerskie, takie jak Supercharger for Business, umożliwiają instalowanie i obsługę stacji Supercharger we współpracy z podmiotami zewnętrznymi – przy zachowaniu standardów technologicznych i operacyjnych Tesli.

To sygnał, że firma postrzega swoją sieć nie tylko jako narzędzie wsparcia sprzedaży samochodów, lecz jako długoterminowy element infrastruktury energetyczno-transportowej, zdolny generować stabilne przychody i realnie wpływać na kształt rynku.

Europa i Polska – rozwój, ale z wyraźnymi różnicami regionalnymi

W Europie tempo rozwoju sieci Supercharger pozostaje wysokie, jednak stopień otwarcia dla pojazdów innych marek oraz wdrażania nowych funkcji różni się w zależności od kraju. W części państw sieć już dziś pełni rolę uniwersalnej infrastruktury HPC, podczas gdy w innych – w tym w Polsce – proces ten znajduje się na wcześniejszym etapie.

Istotnym czynnikiem pozostają również koszty energii i taryfy dynamiczne. Ceny ładowania w sieci Supercharger są uzależnione od lokalizacji, pory dnia oraz warunków rynkowych, co oznacza, że nie można ich sprowadzać do jednej, stałej stawki. Mimo to w wielu regionach Supercharger pozostaje konkurencyjny cenowo względem innych operatorów ultraszybkiego ładowania. Mając do godziny 9:00 rano stawkę na poziomie 1 zł za kWh, stacja Tesli okazuje się często tańszym rozwiązaniem niż ładowanie auta w domu. Pamiętajmy, że mówimy o stacjach dostarczających moc 250 kW. Nie o domowym gniazdku AC.

Dlaczego Supercharger pozostaje kluczowym elementem rynku EV

Tesla Supercharger to dziś:
• jedna z największych i najbardziej niezawodnych sieci szybkiego ładowania na świecie,
• infrastruktura przygotowana technologicznie na dalszy wzrost mocy i przepustowości,
• coraz bardziej otwarty ekosystem, integrujący pojazdy różnych producentów,
• strategiczny element transformacji transportu w kierunku elektromobilności.

W perspektywie najbliższych lat rozwój sieci Supercharger będzie miał realny wpływ na tempo adopcji EV, komfort użytkowników oraz konkurencję na rynku infrastruktury ładowania. To już nie tylko przewaga Tesli – to jeden z filarów nowoczesnej mobilności elektrycznej.

Lufthansa Group z rewolucyjnym Wi‑Fi: 850 samolotów dostanie Starlink od 2026 roku

Lufthansa Group z rewolucyjnym Wi‑Fi: 850 samolotów dostanie Starlink od 2026 roku

Lufthansa Group z rewolucyjnym Wi‑Fi: 850 samolotów dostanie Starlink od 2026 roku. To istna bomba w samolotowym światku!

Od kilku dni branża lotnicza żyje jednym z największych projektów modernizacyjnych w zakresie łączności pokładowej w Europie. Grupa Lufthansa ogłosiła strategiczne partnerstwo ze Starlink (SpaceX), które przewiduje wyposażenie około 850 samolotów różnych linii należących do grupy w szybki, satelitarny internet o nowej jakości.

Nowy standard łączności — co to oznacza dla pasażerów?


Dotychczas internet w samolotach bywał powolny, ograniczony albo płatny — co potwierdzają liczne relacje pasażerów, również tych latających liniami Lufthansa. Starlink, dzięki swojej konstelacji satelitów na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO), oferuje znacznie większą przepustowość i niższe opóźnienia niż tradycyjne systemy geostacjonarne stosowane w lotnictwie.

To oznacza, że pasażerowie będą mogli w trakcie lotu:
• streamować video i muzykę w jakości zbliżonej do domowego internetu,
• korzystać z wideokonferencji i pracy w chmurze,
• używać aplikacji wymagających stałego połączenia,
• wszystko z minimalnymi przerwami w odbiorze.

W nowych planach Lufthansa Group, dostęp do Starlink ma być darmowy dla osób posiadających status w programie lojalnościowym lub Travel ID — i to we wszystkich klasach podróży. Inni pasażerowie również będą mogli korzystać z internetu, ale z reguły na zasadach komercyjnych.

Zakres i harmonogram wdrożenia


Instalacja Starlink rozpocznie się już w drugiej połowie 2026 roku i potrwa do około 2029 roku. System będzie montowany zarówno na istniejących samolotach, jak i w nowo dostarczanych maszynach. Po zakończeniu projektu nikt inny w Europie nie będzie miał tak dużej liczby samolotów z szybkim internetem satelitarnym.

Grupa Lufthansa obejmuje nie tylko flagową linię Lufthansa, ale także takie marki jak SWISS, Austrian Airlines, Brussels Airlines, Eurowings, Edelweiss i inne — stąd skala przedsięwzięcia jest ogromna.

Dlaczego to ważne?


Technologiczna przewaga: Starlink zdobywa pozycję dominującą w segmencie lotniczego internetu, bo już teraz wiele linii globalnych wdraża rozwiązania LEO, m.in. w Stanach Zjednoczonych i na Środkowym Wschodzie.
Nowe doświadczenia pasażera: szybki internet nie jest już „dodatkiem”, lecz elementem komfortu podróży, szczególnie w erze pracy hybrydowej i ciągłego połączenia z siecią.
Konkurencyjność ofert: Lufthansa idzie śladem takich gigantów jak Air France-KLM czy International Airlines Group (IAG), które również implementują Starlink na dużą skalę.

Konkurencja i kontrowersje


Nie wszystkie linie patrzą na to samo optymistycznie — np. Ryanair odrzuca Starlink, argumentując, że anteny na kadłubie zwiększają opory i spalanie paliwa, co jest nieopłacalne dla tanich lotów. To pokazuje, że dyskusja o efektywności i kosztach łączności pokładowej nabiera tempa.

Fot: x.com/Starlink

Tesla Model 3 i Model Y – liderzy bezpieczeństwa w testach Euro NCAP 2025

Tesla Model 3 i Model Y – liderzy bezpieczeństwa w testach Euro NCAP 2025

Tesla Model 3 i Model Y – liderzy bezpieczeństwa w testach Euro NCAP 2025. To na pewno ucieszy tych z Was, którzy jeżdżą tymi autami. Czyli w sumie większość z nas:)

Co oznaczają nagrody Best-in-Class?

Organizacja Euro NCAP (European New Car Assessment Programme) regularnie przeprowadza kompleksowe testy bezpieczeństwa samochodów sprzedawanych w Europie. Oceniana jest ich ochrona pasażerów i pieszych, a także efektywność systemów zapobiegających wypadkom.
Wyróżnienie Best-in-Class przyznawane jest pojazdom, które nie tylko uzyskały maksymalną ocenę pięciu gwiazdek, ale także osiągnęły najlepsze oceny w swojej klasie na podstawie połączonych wyników z czterech kluczowych obszarów: ochrony dorosłych, ochrony dzieci, bezpieczeństwa użytkowników niechronionych (np. pieszych, rowerzystów) oraz funkcji Safety Assist (systemy zapobiegające kolizjom).

Tesla Model 3 – najlepsze auto klasy „Duży samochód rodzinny”

Tesla Model 3 została uznana za najbezpieczniejszy samochód w klasie „Large Family Car” wśród wszystkich testowanych nowych aut w 2025 roku. Niby trójka nie jest ogromna, ale najwidoczniej według oceniających do takiej grupy należy. Duży samochód rodzinny i najlepsza z możliwych ocen.

Osiągnięcie to wynika z wyrównanych i wysokich wyników we wszystkich ocenianych obszarach, a szczególnie w zakresie:
• Ochrony dzieci, gdzie Model 3 wyróżnia się doskonałą kompatybilnością z systemami fotelików i minimalnym ryzykiem obrażeń przy zderzeniach,
• Systemów Safety Assist, które wspierają kierowcę w trudnych scenariuszach drogowych i redukują ryzyko kolizji.

To potwierdza, że w praktycznych warunkach drogowych, Model 3 zapewnia wysokie bezpieczeństwo, zarówno pasażerom dorosłym, jak i najmłodszym.

Tesla Model Y – lider w segmencie małych SUV-ów

Równie ważne wyróżnienie zdobył Tesla Model Y, który został uznany za najbezpieczniejszy pojazd w kategorii „Small SUV” w ocenie Euro NCAP 2025. Znów moje obiektywne wrażenie – Model Y nie jest znowu taki mały. To auto całkiem słusznych rozmiarów. Ale cóż… oceniający i testujący, zakwalifikowali go do właśnie tej grupy.

Model Y wyróżnia się w szczególności:
• Doskonałą ochroną dzieci i pasażerów, co stawia go w czołówce rodziny SUV-ów pod względem bezpieczeństwa rodzinnego,
• Wysoką skutecznością systemów Safety Assist, które pomagają unikać wypadków i wspierają kierowcę w złożonych sytuacjach drogowych.

To najlepszy wynik w tej kategorii, co dodatkowo podkreśla rosnący poziom bezpieczeństwa pojazdów elektrycznych Tesli.

Euro NCAP 2025 – kontekst i znaczenie wyników

Rok 2025 był rekordowy pod względem liczby testowanych samochodów przez Euro NCAP, a organizacja podkreśla, że testy obejmowały wiele nowoczesnych EV i systemów wspierających bezpieczeństwo. 

Warto zaznaczyć, że:
• Mercedes-Benz CLA został uznany za Best Performer (samochód z najlepszym ogólnym wynikiem), jednak nie jest to sprzeczne z uzyskanymi przez Teslę wyróżnieniami w odpowiednich klasach.
• Do nagród Best-in-Class kwalifikują się tylko pojazdy z oceną 5 gwiazdek i standardowym wyposażeniem bezpieczeństwa.

To podkreśla, że Model 3 i Model Y znajdują się w absolutnej elicie pod względem bezpieczeństwa w swoich segmentach, nawet w ekstremalnie zdrowej konkurencji nowoczesnych konstrukcji i systemów ochronnych. Coraz bardziej zaawansowanych.

Znaczenie dla konsumentów – dlaczego to istotne?

Dla kupujących samochód:
• wysokie wyniki Euro NCAP przekładają się na większe bezpieczeństwo realne w wypadkach — potwierdzone testami zderzeniowymi i ocenami systemów elektronicznych,
• samochody z nagrodami Best-in-Class często mają niższe składki ubezpieczeniowe i lepszą wartość przy odsprzedaży (co potwierdzają analizy rynkowe), choć to już efekt rynkowy ponad samo wyróżnienie Euro NCAP. 

Dla Tesli oznacza to umocnienie wizerunku marki nie tylko jako innowatora technologicznego, ale także, jako producenta pojazdów o wyjątkowo wysokim poziomie bezpieczeństwa.

Podsumowanie

W najnowszej rundzie testów Euro NCAP z 2025 roku:
• Tesla Model 3 zdobywa tytuł Najlepszego w swojej klasie (Large Family Car),
• Tesla Model Y zostaje uznany za Najbezpieczniejszy w kategorii Small SUV.
Te wyróżnienia opierają się na rzeczywistych wynikach testów bezpieczeństwa w czterech kluczowych obszarach i potwierdzają, że pojazdy te należą do światowej czołówki pod względem ochrony pasażerów i użytkowników dróg.

Po raz kolejny Tesla udowodniła, że potrafi robić auta super bezpieczne. Firma ma wielu przeciwników, jednak jeśli zapytacie użytkowników aut marki Tesla, czy zamieniliby swoje auta na elektryki innych marek, w ponad 90% odpowiedź brzmi NIE. Tesla to Tesla… po prostu. Jeśli ktoś miał do czynienia z autami tej marki i innymi EV, po porównaniu zawsze wskaże wyższość Tesli. Czy jednak samochody Tesli to jeżdżące ideały? Oczywiście że nie. Mają wady – jak każde auto. To czy nam odpowiadają czy nie, zależy w głównej mierze od naszych preferencji i upodobań. Jak to się zwykło mówić? „Ile ludzi – tyle opinii”…

WhatsApp WhatsApp us