Amazon bierze elektryczne Mercedesy. Niemcy jednak robią swoje…
Jeszcze kilka lat temu elektryczny ciężarowy Mercedes na niemieckiej autostradzie był przede wszystkim ciekawostką. Dziś może być po prostu… ciężarówką Amazona.
I chyba właśnie w tym tkwi najważniejsza wiadomość z Niemiec. Nie w samej liczbie 50 samochodów. Nie w tym, że pod kabiną zamiast diesla pracuje bateria o pojemności 621 kWh. Nawet nie w tym, że elektryczny eActros 600 może przejechać około 500 kilometrów.
Najciekawsze jest to, że ktoś policzył, gdzie takie auto ma jeździć, kiedy będzie ładowane i co będzie wozić. A potem zamówił ich ponad 200. Europa zaczyna już powoli dojrzewać do ciężarowej elektromobilności.
Pierwsze 27 Mercedesów-Benz eActros 600 zostało właśnie przekazanych Amazonowi w Niemczech. Do końca 2026 roku po niemieckich drogach ma jeździć ponad 50 takich ciężarówek w sieci transportowej firmy. To część większego zamówienia złożonego przez Amazon na ponad 200 elektrycznych eActrosów 600 dla Wielkiej Brytanii i Niemiec. Większość trafi do Wielkiej Brytanii, ale niemiecka część tej historii jest szczególnie interesująca. [źródło: Amazon, Mercedes-Benz Trucks]
Dlaczego? Bo Niemcy, po wszystkich dyskusjach o przyszłości motoryzacji, właśnie pokazują coś znacznie bardziej praktycznego niż kolejny prototyp.
Pokazują, że elektryczny 40-tonowy zestaw może być narzędziem pracy.
Nie do miasta ale w trasę
Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, Amazon nie kupuje tych ciężarówek po to, żeby woziły paczki po centrum Berlina.
eActros 600 trafi przede wszystkim na tak zwaną middle mile – odcinki pomiędzy centrami logistycznymi, sortowniami i miejskimi punktami dystrybucji. To bardzo ważne rozróżnienie.
Bo właśnie na takich trasach elektryczny napęd zaczyna mieć szczególnie dużo sensu.
Ciężarówka wyjeżdża z centrum logistycznego, wykonuje zaplanowaną trasę, wraca do bazy albo jedzie do kolejnego punktu. Przebieg jest przewidywalny. Miejsce postoju jest znane. Czas postoju również można zaplanować.
A skoro wiadomo, gdzie samochód będzie za kilka godzin, można również zaplanować, gdzie i kiedy dostanie energię.
To zupełnie inny świat niż przypadkowy kierowca samochodu osobowego, który o 18:30 zaczyna się zastanawiać, czy przy 8 procentach baterii zdąży jeszcze do ładowarki.
W transporcie ciężkim najważniejsza nie jest przecież sama bateria.
Najważniejszy jest system.
621 kWh pod kabiną


Mercedes-Benz eActros 600 nie jest małym eksperymentem z baterią.
Samochód ma trzy pakiety akumulatorów o łącznej zainstalowanej pojemności 621 kWh. Mercedes wykorzystuje w nim ogniwa LFP, a producent podaje około 500 kilometrów zasięgu w określonych warunkach.
To wartości, które kilka lat temu brzmiałyby jak próba udowodnienia, że elektryczna ciężarówka może zastąpić diesla.
Dzisiaj są po prostu parametrami konkretnego produktu.
I właśnie to jest zmiana, która już tu jest. Nie plan ani prognoza w tabelce. Te EV ciężarówki zostały zamówione i będą wykonywać konkretną pracę. Stworzą system, który zapewne jak się domyślamy, bedzie jak to się mówi? „Chodził jak w zegarku”. W końcu to Amazon. Musi być maksymalne wykorzytanie i wszystko na czas. Bo czas w takim przypadku to pieniądz. Więc będzie naprawdę co do minuty…
Przestajemy już mówić o prototypach. eActros 600 jest produkowany seryjnie w zakładzie Mercedesa w Wörth am Rhein od końca 2024 roku. Samochód został też wybrany International Truck of the Year 2025.

A więc historia nie zaczyna się w 2026 roku od Amazona.
Amazon jest kolejnym etapem. Choć przyznacie sami, że dość sporym etapem… ponad 200 aut.
Najciekawsza jest ładowarka
W przypadku elektrycznych ciężarówek zawsze wracamy do tego samego pytania: dobrze, bateria ma ponad 600 kWh. Ale kiedy to wszystko naładować? Przy tak wielkiej pojemności. To nie 75 czy 100 kWh w osobówce, gdzie wystarczy nam pół godziny czy max jedna godzinka, podczas przerwy na obiad. 621 kWh to ogromna bateria – dosłownie!
Amazon instaluje setki punktów ładowania dla ciężkich pojazdów w swoich europejskich lokalizacjach. Według obecnych informacji firma zakłada możliwość ładowania ciężarówki od 10 do 80 procent w około 70 minut przy wykorzystaniu odpowiedniej infrastruktury. Mercedes podaje dla tych warunków ładowanie mocą 400 kW przy 500 A. Czyli nie będzie super mocy? Już myśleliśmy, że Amazon zaszaleje i postawi coś o mocy koło 1-1,2 MW!!! Tymczasem stanie na zaledwie 400 kW? Ciekawe…
Jeżeli ciężarówka spędza około godziny w centrum logistycznym, a część tego czasu można przeznaczyć na uzupełnienie energii, rachunek zaczyna wyglądać dość ciekawie.
I właśnie tutaj elektryczny transport ciężki różni się od samochodu osobowego.
Nie trzeba budować całej infrastruktury wokół przypadkowych kierowców.
Można ją budować wokół konkretnego procesu logistycznego.
Samochód przyjeżdża. Rozładowuje się. Kierowca ma przerwę. Naczepa jest przepinana. Towar czeka. A bateria dostaje energię.
Kilka elementów jednego procesu zaczyna pracować jednocześnie.
I nagle 500 kilometrów przestaje być problemem
W świecie samochodów osobowych zasięg 500 kilometrów wciąż potrafi być tematem dyskusji.
W ciężarówce trzeba patrzeć na niego inaczej.
Jeżeli pojazd ma wykonywać konkretną trasę pomiędzy centrami logistycznymi, nie potrzebuje magicznego zasięgu 1000 kilometrów. Potrzebuje wystarczającego zasięgu na zaplanowaną pracę oraz infrastruktury, która pozwoli mu uzupełnić energię wtedy, kiedy samochód i tak stoi.
To jest jedna z najważniejszych zmian w myśleniu o elektrycznych ciężarówkach.
Nie pytamy już wyłącznie:
„Ile kilometrów przejedzie?”
Coraz częściej trzeba pytać:
„Ile kilometrów musi przejechać między kolejnymi okazjami do ładowania?”
To pozornie podobne pytania. W praktyce prowadzą do zupełnie innych decyzji biznesowych.
Amazon nie jest tutaj przypadkowym klientem
Amazon ma jeden ogromny problem, którego nie ma przeciętny kierowca ciężarówki.
Skalę.
Firma może dokładnie analizować swoje trasy, centra logistyczne, postoje, obciążenie pojazdów i przepływ przesyłek. Jeżeli gdzieś przez kilka godzin dziennie stoi kilkadziesiąt ciężarówek, można tam postawić odpowiednią infrastrukturę.
Jeśli te ciężarówki regularnie pokonują tę samą trasę, można zoptymalizować ją pod kątem zużycia energii.
Kiedy wiadomo, że pojazd wróci do bazy wieczorem, można wykorzystać noc aby go naładować.
To dlatego elektryfikacja flot komercyjnych może rozwijać się szybciej niż elektryfikacja całego transportu drogowego.
Nie trzeba od razu zelektryfikować wszystkiego.
Wystarczy znaleźć te miejsca, w których elektryczny napęd pasuje do procesu.
A pieniądze?
Oczywiście Amazon mówi o dekarbonizacji. Mercedes mówi o transformacji transportu. Politycy mówią o przyszłości przemysłu.
Ale prywatna firma nie kupuje ponad 200 ciężarówek wyłącznie po to, żeby dobrze wyglądać na konferencji klimatycznej.
Ostatecznie musi działać ekonomia.
Amazon deklaruje, że inwestuje w Europie ponad miliard euro w dalszą elektryfikację i dekarbonizację swojego transportu, z czego ponad 400 mln euro ma przypadać na Niemcy. W tej kwocie mieści się nie tylko zakup pojazdów, ale również infrastruktura potrzebna do ich obsługi.
I właśnie infrastruktura może być tutaj równie ważna, jak sama ciężarówka.
Bo elektryczny transport ciężki nie kończy się na zakupie samochodu.
Trzeba doprowadzić odpowiednią moc, zbudować przyłącza, postawić ładowarki, zarządzać energią i tak zaplanować pracę floty, żeby samochód nie stał bezczynnie.
To jest inwestycja. I to jak się domyślacie wcale nie mała.
Ale diesel również nie jest darmowy. Paliwo kosztuje. Serwis kosztuje. Oleje, układ wydechowy, hamulce, przeglądy, eksploatacja całego układu napędowego – to również jest część rachunku.
Dlatego w przypadku flot pytanie o elektryfikację coraz mniej przypomina dyskusję „diesel czy ekologia”.
Coraz bardziej przypomina pytanie:
który napęd pozwoli mi taniej i sprawniej wykonać konkretną pracę?
Niemcy jednak robią swoje
Niemcy przez ostatnie lata przeżywały wszystkie możliwe emocje związane z elektromobilnością. I to dosłownie.
Był entuzjazm.
Był sceptycyzm.
Były ostrzeżenia o końcu przemysłu motoryzacyjnego.
Była krytyka chińskiej konkurencji.
Były dyskusje o kosztach energii, regulacjach i przyszłości fabryk.
A tymczasem w Wörth am Rhein zjeżdżają z linii elektryczne ciężarówki.
I kupuje je Amazon.
To nie oznacza oczywiście, że niemiecki przemysł wygrał właśnie wyścig o przyszłość elektromobilności. Byłoby to zbyt proste.
Europa nadal ma potężną konkurencję z Chin. Chińscy producenci ciężarówek elektrycznych rozwijają własne technologie, a rynek pojazdów użytkowych staje się coraz bardziej globalny. W Stanach Zjednoczonych Tesla również zapowiada wejście ze swoim Semi na rynek europejski, z europejską wersją mającą oferować zasięg do około 550 km przy masie zestawu 40 ton.
Wyścig dopiero się rozkręca.
Ale Niemcy mają jedną rzecz, której nie da się zbudować w kilka miesięcy.
Doświadczenie w produkcji ciężarówek.
Sieć dostawców.
Fabryki.
Serwis.
Logistykę.
I klientów, którzy potrafią kupować te pojazdy w dużych ilościach.
To może okazać się bardzo ważne.
50 ciężarówek to dopiero początek
Najłatwiej spojrzeć na tę wiadomość i powiedzieć: Amazon kupił 50 elektrycznych Mercedesów.
Tylko że to nie jest cała historia.
Pierwotne zamówienie obejmuje ponad 200 eActrosów 600. Około 140 ma trafić do Wielkiej Brytanii, a ponad 50 do Niemiec. Pierwsze egzemplarze w Wielkiej Brytanii zaczęły być dostarczane pod koniec 2025 roku.
A Amazon już wcześniej testował elektryczne ciężarówki w Niemczech. W 2022 roku zamówił tam 20 Volvo FH Electric.
Czyli nie jest to nagłe olśnienie.
To kolejny krok.
Elektryczna ciężarówka przestaje być ciekawostką
Jeszcze niedawno największą wiadomością było to, że producent potrafi zbudować elektryczną ciężarówkę. Ale były one naprawdę słabe. To się zmieniło.
Dzisiaj coraz ważniejsze staje się pytanie, czy potrafi ją sprzedać, obsłużyć i włączyć do prawdziwego biznesu? Takiego realnego, codziennego?
Amazon odpowiada na to pytanie własnym przykładem.
Mercedes również.
A jeżeli podobne projekty będą się powtarzać, granica między „elektrycznym transportem przyszłości” a zwyczajnym transportem zacznie się zacierać.
I chyba właśnie wtedy będziemy mogli powiedzieć, że elektromobilność naprawdę wygrała.
Nie wtedy, kiedy wszystkie ciężarówki będą elektryczne.
Tylko wtedy, kiedy elektryczna ciężarówka przestanie kogokolwiek dziwić.
Fot: https://x.com/DoluBatarya
WhatsApp us