Tesla Model 3 dostaje V2L. Niewielka zmiana, która mówi o przyszłości samochodów elektrycznych, no i o kierunku w który w końcu skręciła Tesla. Długo to trwało ale nie ma co wybrzydzać.

Przez lata samochód elektryczny miał jedno podstawowe zadanie: przyjąć energię z ładowarki i zamienić ją na kilometry. No i tak było…

Tesla właśnie zrobiła kolejny krok. Niby niewielki. Większy ekran, nowa wersja wnętrza, kilka zmian wyposażenia. A jednak pomiędzy tymi elementami pojawiło się coś znacznie ciekawszego: V2L, czyli możliwość wykorzystania energii zgromadzonej w samochodzie do zasilania zewnętrznych urządzeń.

Na razie dotyczy to Modelu 3 oferowanego w Chinach. I właśnie dlatego warto się temu przyjrzeć. Nie tylko z perspektywy Tesli.

Model 3 czyli trochę więcej w wielu aspektach

Tesla nie przeprowadziła w Chinach rewolucji stylistycznej. Model 3 nadal wygląda jak Model 3. Zmiany są znacznie bardziej dyskretne.

Najbardziej widoczna dotyczy ekranu centralnego. Zamiast dotychczasowych 15,4 cala pojawił się wyświetlacz o przekątnej 16 cali. Tesla deklaruje również wyższą rozdzielczość i częstotliwość odświeżania.

Do tego dochodzi jasnoszare wnętrze Premium, zestawione z czarną materiałową podsufitką. W ofercie pojawiły się również ciemniejsze 19-calowe felgi. 

Wielbiciele białych foteli w Tesli!!! Śpieszcie się. Bo w Chinach Tesla zabrała możliwość zamawiania bieli. W zamian dała szarość. No cóż… co kto lubi. Osobiście biel wnętrza tesli uważam za super. Ale może Elon i spółka wiedzą lepiej i chcą uczynić świat bardziej… szarym? Chyba tak😉.

Brzmi to jak typowa aktualizacja wyposażenia.

I gdyby na tym się skończyło, prawdopodobnie nie byłoby o czym długo rozmawiać.

Ale jest jeszcze V2L.

Samochód jako źródło prądu

V2L, czyli Vehicle-to-Load, jest jedną z tych funkcji, które na papierze mogą wyglądać jak ciekawostka, a w codziennym użytkowaniu szybko okazują się zaskakująco praktyczne.

W chińskim Modelu 3 Tesla umożliwia obecnie zewnętrzne zasilanie urządzeń prądem przemiennym o mocy do 2,2 kW. Do wykorzystania tej funkcji potrzebny jest specjalny adapter. Tesla oferuje go oddzielnie.

2,2 kW nie brzmi dziś spektakularnie.

Ale wystarczy, żeby samochód stał się czymś więcej niż środkiem transportu.

Podczas wyjazdu można zasilić sprzęt potrzebny na kempingu. Można wykorzystać energię samochodu podczas pracy w terenie. Można podłączyć urządzenia elektryczne tam, gdzie nie ma klasycznego źródła zasilania.

I nagle okazuje się, że bateria o pojemności kilkudziesięciu kilowatogodzin nie jest już tylko „paliwem” dla samochodu.

Jest również magazynem energii.

To ważna różnica.

Nie chodzi o to, żeby zasilać dom z Tesli

Wokół V2L łatwo od razu przeskoczyć do wielkich haseł o samochodzie jako domowym magazynie energii. Tyle że V2L to nie to samo co pełne V2H czy V2G.

V2L jest znacznie prostsze.

Samochód po prostu oddaje energię urządzeniom podłączonym przez odpowiedni adapter. Nie oznacza to automatycznie, że Model 3 może zasilać cały dom albo współpracować z siecią energetyczną w sposób charakterystyczny dla systemów Vehicle-to-Grid.

Nie trzeba budować skomplikowanego systemu energetycznego, żeby wykorzystać energię znajdującą się w baterii samochodu. Wystarczy odpowiedni sprzęt i możliwość przekazania energii na zewnątrz.

To trochę tak, jakbyśmy zaczynali patrzeć na samochód z drugiej strony.

Nie tylko: „ile kilometrów przejadę?”

Ale również: „co mogę zrobić z energią, którą już mam?”

Tesla długo nie spieszyła się z tym rozwiązaniem, niestety…

Tesla przez lata była jednym z producentów, którzy bardzo mocno stawiali na własny ekosystem energetyczny. Samochody, Superchargery, Powerwall, Megapack – wszystkie te elementy tworzą większą opowieść o energii. Taki był zamysł Tesli.

Jednocześnie funkcje związane z wykorzystaniem energii zgromadzonej w samochodzie były przez długi czas znacznie bardziej ograniczone niż u części konkurencji.

Tymczasem chiński rynek EV poszedł w inną stronę.

V2L stało się tam funkcją coraz bardziej naturalną. Producenci samochodów elektrycznych zaczęli traktować możliwość zasilania urządzeń z auta, jako jeden z elementów wyposażenia, a nie technologiczną ekstrawagancję.

Tesla dołącza do tego trendu.

I robi to w charakterystyczny dla siebie sposób, czyli bez wielkiej rewolucji w wyglądzie samochodu. Po prostu kolejna funkcja pojawia się w samochodzie, który już znamy.

Najciekawsze jest to, gdzie zrobiono tę zmianę

Na razie mówimy o Chinach. To jakiś priorytetowy rynek czy co?🤔

Model 3 produkowany w Szanghaju trafia również na inne rynki. Według dostępnych informacji nowe rozwiązania dotyczą obecnie Chin, a podobna specyfikacja została wskazana również dla wybranych rynków obsługiwanych przez Giga Shanghai, między innymi Australii, Nowej Zelandii i Korei Południowej. Nie ma natomiast potwierdzonej daty wprowadzenia dokładnie tej konfiguracji do Europy. Ech… czasami mam wrażenie, że jesteśmy coraz bardziej zaniedbywani na Starym Kontynencie:)

Samochody sprzedawane w Europie są w przypadku Modelu 3 produkowane w Szanghaju. Nie oznacza to jednak automatycznie, że każda chińska zmiana wyposażenia trafi do Europy w tym samym momencie.

Dlatego dzisiaj rozsądniej mówić: to możliwy kierunek, a nie europejska premiera.

A czy większy ekran ma tu jeszcze znaczenie?

Sam ekran oczywiście nie zmienia charakteru Modelu 3.

Ale dobrze pokazuje sposób, w jaki Tesla rozwija samochód.

Z jednej strony mamy element bardzo tradycyjny: większy wyświetlacz, nowe wykończenie wnętrza, nowe felgi.

Z drugiej – funkcję, która dotyka samej filozofii samochodu elektrycznego.

To zestawienie jest znamienne.

Samochody coraz mniej przypominają produkty, które po prostu kupujemy w określonej konfiguracji i przez kilka lat pozostawiamy bez większych zmian. Tesla od dawna przyzwyczaiła rynek do aktualizacji oprogramowania, ale coraz wyraźniej widać, że również sprzęt samochodu zaczyna ewoluować w trakcie jego życia. I bardzo dobrze.

Podoba mi się to co robi Tesla. Nie trąbi o wielkich sukcesach a powoli i systematycznie zmienia swoje auta, można by powiedzieć, że robi taką cichą ale dobrą robotę. No i mamy niespodziankę! Bo jak zamówisz nową Teslę, to tak naprawdę nie wiesz co dostaniesz w dniu odbioru😉.

Ale zawsze będzie to auto na wskroś nowoczesne i zaawansowane. Nie martwcie się nie dostaniecie starzyzny😉, raczej trafią do Was najnowsze nowinki Tesli, jeśli można się tak wyrazić…

Fot: x.com/SawyerMerritt,

WhatsApp WhatsApp us